Otwarcie sezonu szczupakowego
Gdzie rozpocząć otwarcie sezonu szczupakowego? Na to pytanie większość
zapytanych osób potrafiłaby odpowiedzieć bez zastanowienia. 1 maja jest
bowiem dniem długo oczekiwanym, dla wielu oznacza pierwszy kontakt z
wodą. Jest wolny od pracy, więc wszyscy ciągną nad rzeki, jeziora, stawy,
starorzecza. Można powiedzieć że jest to święto wszystkich wędkarzy,
a nie tylko spinningistów. Plany dotyczące wyjazdu powstają w głowach
już na początku roku, śnimy wręcz o pierwszym kontakcie z "zębatym".
Mi w tym roku, nie wiedzieć czemu, nie udzielił się szczupaczy entuzjazm.
Jeszcze pod koniec kwietnia padały propozycje: - "a może nad Łosośną
na pstrąga..., a może na klenie nad Supraśl... ". przełom nastąpił
30.IV, kiedy to zapisując się na spinningowe mistrzostwa okręgu, nabyłem
przy okazji - roczną licencję na połów w zbiorniku Siemianówka. Wtedy
też padła propozycja:
- To może nad Siemianówkę?
- No dobra, popływamy trochę pontonem i zobaczymy co z tego będzie.
Paweł zajechał po mnie o 4.00 rano, a po godzinie byliśmy już nad wodą.
Mgła była bardzo gęsta, zimna noc sprawiła że Siemianówka oddawała swoje
ciepło parując intensywnie.
Ponton zwodowaliśmy od strony Dużej Wyspy. W planie mieliśmy obławianie
zalanych traw, małych wysepek i pogranicza wynurzającej się roślinności
wodnej. Okazało się że wybraliśmy doskonale. Już po pół godzinie, po
napłynięciu na jeden z krańców wysepki porośniętej podtopionymi krzakami,
Paweł zapiął na obrotówkę Efzett nr 2 pierwszego szczupaka (55cm). Po
kilku rzutach również mój ripper doczekał się brania, krótki hol i identycznej
wielkości zębolek wyłożył się przy pontonie. Potem przyszła kolej na
okonia 27 cm, niewymiarowego szczupaka i jeszcze jednego pięćdziesiątaka.
W kwadrans później Paweł zaciął na spinnerbaita szczupaka 65 cm, który
okazał się być największą rybą w dzisiejszych połowach.

Wszystkie hole odbywały się w absolutnej ciszy, staraliśmy się również
ograniczać wyskoki ryb, a wszystko po to żeby nie zwracać na siebie
uwagi innych wędkarzy. Na wodzie była flauta, dzięki temu głos niósł
się na kilkaset metrów. Często zdarza się też, że wędkarze obserwują
się przez lornetki. Dwie łodzie w jednym miejscu nie znaczą jeszcze
nic, ale trzy oznaczają że coś się dzieje (czytaj -"bierze ryba").
Chcąc uniknąć "spędu", staraliśmy się pływać nie zwracając
na siebie niczyjej uwagi.
Kolejne kotwiczenie mieliśmy przy samej Dużej Wyspie. Tu mój ripper
skusił do brania szczupaki 47 i 59 cm. W niedługim czasie Paweł, który
założył identyczną jak moja przynętę, wyjął szczupaka 56cm. Wszystkie
ryby były pięknie ubarwione i w znakomitej formie, bez śladów zmęczenia
zimą i tarłem. Delikatny zefirek wiejący z zachodu pozwalał nam często
na łowienie w wolnym dryfie bez kotwiczenia.

W drodze powrotnej napłynęliśmy nad podwodną łąkę. Większość roślin
była jeszcze zanurzona na około 20-30 cm, co umożliwiało łowienie na
lekkie przynęty. Było też na co popatrzeć, bowiem co chwilę spod cicho
poruszającego się pontonu uciekały całkiem spore karpie, karasie i szczupaki.
Jeden z kolejnych rzutów zakończył się wirem na powierzchni i pobiciem
mojego ripperka. W płytkiej wodzie mogliśmy obserwować jak szczupak
zawrócił po nieudanym ataku i płynął przez 3 metry za przynętą próbując
wybrać najodpowiedniejszy moment do ataku. Będąc przy samym pontonie
skubnął jeszcze przynętę, opadł pomiędzy rośliny i tyle go widzieliśmy.
O godzinie 12.00 byliśmy już z powrotem na brzegu z 1 okoniem i półkilogramowym
leszczem, który przypadkowo przyplątał się w pobliże przynęty Pawła.
Szczupaki, jako że nad Siemianówką objęte są ochroną do 15 maja, wszystkie
wróciły do wody. Podsumowując 7 godzin łowienia:
- kilka niewykorzystanych brań;
- 1 okoń i 1 leszcz;
- 4 szczupaki niewymiarowe (wymiar na Siemianówce wynosi 50cm);
- 7 szczupaków wymiarowych (od 53 do 65cm).
Czego można chcieć więcej?!! Chyba tylko tego, żeby takie wyniki powtarzały
się częściej przez cały sezon, czego życzę sobie i wszystkim spinningistom.